Firma transportu niskopodwoziowego mojego kolegi

Spotkanie dawno niewidzianego kolegi z reguły jest bardzo miłym zdarzeniem. Spotkanie Wojtka, znajomego ze szkoły, w której uczęszczaliśmy do jednej klasy, takim właśnie przeżyciem było. Natrafiliśmy na siebie zupełnie przypadkowo, czekając w kolejce w urzędzie miasta, gdzie chcieliśmy załatwić swoje sprawy.

Kolega zajmujący się transportem niskopodwoziowym

transport niskopodwoziowy w Zielonej GórzePo wizycie w magistracie, gdzie każdy z nas dopełnił swoje formalności, poszliśmy razem na obiad chcąc powspominać nasze stare dzieje. Nie zabrakło tematów o naszej przeszłości i czasach szkolnych, które z łezką w oku sobie przypominaliśmy. Oczywiście wypytywaliśmy też siebie o tym co obecnie robimy i kolega wiele o sobie mówił, szczególnie życiu zawodowym. Wojtek bardzo mnie zaskoczył, bo okazało się, że już nie mieszka w naszym rodzinnym mieście, ale w Zielonej Górze. Poznał stamtąd dziewczynę, z którą się ożenił i pozostał tam już na stałe. Do tego prowadzi swoją firmę przewozową, która oferuje transport niskopodwoziowy w Zielonej Górze i nie tylko. Jako szef firmy wiele czasu spędzał na sprawach z nią związanych i tego samego dotyczyła sprawa w urzędzie. Jego przedsiębiorstwo przyjęło zlecenie przewozu ogromnej turbiny, której waga i wymiary kwalifikowały się do przewozów ponadgabarytowych, w związku z czym potrzebował odpowiednich urzędniczych zezwoleń. Zadanie to, jak twierdził, było jednym z największych w historii firmy. Przy okazji rozmowy wspominał, że nie jest to łatwa branża, ponieważ musiał znać i przestrzegać mnogości przepisów związanych z transportem niskopodwoziowym, zakupić oraz utrzymać odpowiedni sprzęt oraz zatrudnić wykwalifikowanych pracowników, którzy o to zadbają. Pomimo to bardzo lubił to co robi, bo od kiedy pamiętam, zawsze chciał prowadzić swoje przedsiębiorstwo. A transport nasunął mu się trochę przypadkowo, ale nie żałuje, że tak się stało. Jak twierdzi, złapał bakcyla tej branży i dalej wiąże z nią spore nadzieję, bo jest to rozwojowa gałąź logistyki i spedycji. Nie narzeka na zlecenie bo przez lata działalności wyrobił sobie markę i renomę.

Rozmowa przebiegała w miłej atmosferze, ale też nie trwała zbyt długo z uwagi na dalsze obowiązki Wojtka, który miał jeszcze coś do załatwienia w banku i chciał przy okazji wizyty w rodzinnym mieście odwiedzić najbliższych. Bardzo mi zaimponował, że jest właścicielem tak dużej firmy, a więc na pożegnanie życzyłem mu powodzenia w prowadzeniu przedsiębiorstwa.